Wiosenna sałatka z kokosem

Gwałtowne ocieplenie stopiło resztki śniegu i resztki zimowej stagnacji. Swoją drogą to niesamowite, jak wielki wpływ na nas ma pogoda. Trochę cieplejszego powietrza, nieco promieni słonecznych i zupełnie inaczej wstaje się rano, nawet jeśli to najtrudniejszy z dni – poniedziałek. Do prawdziwej wiosny jeszcze kawałek czasu, ale ja poczułam wiosnę już dziś. I natychmiast zapragnęłam czegoś lekkiego i wiosennego zamiast przyciężkawych kanapek z wędliną.
Na nowalijki trzeba nam jeszcze trochę poczekać, ale można przywołać wiosnę choćby radosną, intensywną kolorystyką. Pomarańcz miąższu mango, zieleń avocado i biel kokosa zdaje się być bardzo wiosennym zestawieniem barw na moim stole.


Składniki:
- dwie garści różnych sałat (może być rukola, roszponka, sałata rzymska etc.)
- dojrzały owoc mango
- dojrzałe avocado
- garść płatków kokosowych – super, jeśli świeże, ale mogą być również suszone
- na sos: kilka łyżek wody kokosowej, łyżka oliwy z oliwek, kilka kropli soku z limonki, świeżo zmielony czarny pieprz

fot. healthyfoodforliving.com

Sałaty dokładnie płuczemy, osuszamy, wrzucamy do miski.
Obieramy mango i avocado, kroimy wedle uznania – ja preferuję cienkie płatki. Na rozgrzanej patelni prażymy delikatnie kokosa. Składniki sosu mieszamy dokładnie w shakerze lub dobrze zakręconym słoiczku. Sos wylewamy na sałaty i kawałki owoców, a na samym końcu całość oprószamy płatkami kokosowymi.
Konsumujemy i czujemy się jedną nogą po wiosennej stronie mocy :) .

Opublikowano kokosowe kulinaria | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Podróże z kokosem w tle – cz. 1

Nie znam chyba osoby, która nie kocha egzotycznych podróży! Podróży w ogóle, ale tych do bajkowych zakątków świata w szczególności! Ja również. Postanowiłam odbyć dziś taką podróż, co prawda wirtualną, “palcem do mapie”, tym niemniej fascynującą, ale by nie było zbyt sztampowo.. porozmawiamy o miejscach, w których króluje kokos, a palmy i smak wody kokosowej są nieodłącznym elementem codzienności. Rozpoczniemy od mekki dalekosiężnych podróżników – Tajlandii, która nie dość, że jest tania, egzotyczna i tętniąca życiem, to na dodatek – jest ojczyzną wielbicieli smaku kokosa!

Docelowo miejsce to kojarzy się przede wszystkim z rajem turystycznym, w którym cudownie spędza się czas w egzotycznym SPA, a wieczorem szaleje się w nocnych klubach. Tajlandia to jednak nie tylko stolica hedonizmu. To również tropikalne wysepki i białe plaże osłonięte palmami kokosowymi, cudowne świątynie ukryte w gąszczach lasów deszczowych oraz wyśmienita kuchnia! Wprost nie wolno nie spróbować wyśmienitych szaszłyków z mięsem kurczaka w sosie kokosowym, tony świeżych owoców i cudownej zupy kokosowej, którą, jeśli macie chęć, spokojnie możecie przygotować w domu! Przepis znajdziecie tu – Klik!
Podróżując po wybrzeżu, znajdziecie mnóstwo przydrożnych kucharzy, którzy chętnie częstują przepysznymi przekąskami. Z kolei podróż do Bangkoku może Was prawdziwie uzależnić i niewykluczone, że będziecie chcieli tu wracać podczas każdego urlopu. Tu ważna informacja – do Tajlandii najlepiej wyruszyć na przełomie listopada i lutego, obecna pora wciąż więc sprzyja. Między lipcem a październikiem nie ma tam za bardzo czego szukać, chyba że lubicie brodzić w kałużach. Przed wyjazdem należy koniecznie zainteresować się listą wymaganych szczepień, tak by nic nie zakłóciło Wam tajskiej idylli. Władając językiem angielskim, nie powinniście mieć problemów w dogadaniem się. Mitem są informacje o podrzucaniu przez miejscowych narkotyków do plecaka. Tajlandia jest stosunkowo bezpieczna i mimo że jest tam tanio – ubóstwo nie jest rzeczą aż tak powszechną, przez co na ulicach nie powinniśmy paść ofiarą wyłudzaczy pieniędzy. Miejscowi liczą na odwiedzających ich turystów i bardzo o nich dbają. Jest to absolutny raj na Ziemi, w którym jak nigdzie indziej można odpocząć, sącząc orzeźwiający napój na bazie wody kokosowej i limonki, przegryzając od czasu do czasu cząstki świeżego mango.
Patrząc na białe ulice za oknem, chyba nie marzę obecnie o niczym innym ;)

Opublikowano z wielkiego świata | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Walentynki na kokosowo

Dziś 14 lutego. Czy ta data sprawia, że serca biją Wam szybciej? Czy może wręcz przeciwnie – traktujecie ją, jak każdą inną? Ja wbrew powszechnie panującemu trendowi lubię Walentynki. Jestem ogólnie pozytywnie nastawiona do każdej okazji, która wyzwala pozytywne uczucia! Skoro jest takie święto, stanowiące pretekst do przygotowania w kuchni czegoś wyjątkowego, kupienia choćby drobnego podarunku ukochanej osobie, czy wysłania miłej kartki – czemu miałabym go nie celebrować? ;)
Dziś zrobiłam kokosowe tiramisu, na które przepis zamieszczę wkrótce na blogu.
A jakie Wy przygotowaliście walentynkowe niespodzianki kulinarne dla swoich połówek lub po prostu – przyjaciół?

fot. culinarycory, jellyfishjelly, merrimentdesign, secondhandwithstyle, loveraw, tastespoting, baterbaker, ohmysugar

Wszystkie te słodkości zrobione są między innymi z kokosa i wyglądają bajecznie. Spójrzcie tylko – czy nie warto się poświęcić, by zobaczyć w jej/jego oku błysk dziecięcej radości?

Inna rzecz to prezenty. Ja kupiłam coś praktycznego i niespecjalnie romantycznego- książkę, gdyż wiem, że właśnie o tej pozycji marzył bliski mi człowiek :) .
Jednak pomysłów na walentynkowe podarunki jest tyle, co nas samych. A nieskończenie pomocny kokos podsyła również kilka uroczych pomysłów…

fot. castle lend things, coconutorganicsmozambique, the body shop, be ecocentrinc, everyonedoesit, giftwrappedandgorgeous, ihcd, scitts crafts house, polyvore

Jeśli umówiliście się na późniejszy wieczór wciąż jeszcze macie szansę wyczarować coś niezwykłego w kuchni lub znaleźć niepowtarzalny, romantyczny podarunek.
Trzymam kciuki, by był to niezapomniany czas! ;)

Opublikowano wyjątkowe okazje | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Kokosowe cupcakes idealne na Walentynki!

Na zbliżające się Walentynki nie ma nic lepszego jak tacka słodkich cupcake’ów kokosowych. Te nieco delikatniejsze w smaku, aniżeli muffiny, ciastka, należą do z moich ulubionych. Uwielbiam je za wyjątkowy smak i wygląd. Kokosowe są moim ostatnim odkryciem i muszę powiedzieć, że ciężko o bardziej subtelny słodycz. Mogłabym jeść je codziennie, jedynym problemem byłby stały przyrost wagi ;) Ale podczas Dnia Zakochanych nie liczymy kalorii, a jedynie pocałunki od ukochanego.
Stąd polecam i podaję przepis:

Składniki:
kostka masła
2 szklanki cukru
5 dużych jaj
1 ½ łyżeczki ekstraktu z wanilii
1 ½ łyżeczki ekstraktu migdałowego
3 szklanki mąki
1 łyżeczka proszku do pieczenia
½ łyżeczki sody oczyszczonej
½ łyżeczki soli
1 szklanka maślanki
ok. 400 g wiórków kokosowych

i na polewę:
ok. 450g kremowego serka naturalnego / waniliowego
kostka masła
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
½ łyżeczki ekstraktu migdałowego
około 700g cukru pudru

Piekarnik rozgrzewamy do temperatury 180 stopni.
W dużej misce, za pomocą miksera łączymy masło z cukrem. Następnie dodajemy jajka (najlepiej po jednym na raz), ekstrakt waniliowy i migdałowy. W drugiej misce łączymy – mąkę, proszek do pieczenia, sodę oczyszczoną i sól. Tak przygotowane, wraz ze szklanką maślanki i wiórkami kokosowymi przekładamy do miski z „mokrymi składnikami”. Wszystko razem miksujemy. Uzupełniamy foremki, uprzednio wyścielone papilotkami i wkładamy do piekarnika na 20-25 minut.
Składniki na polewę miksujemy na wolnych obrotach na jednolitą masę. Przekładamy do rękawa i ostudzone babeczki dekorujemy według uznania, posypując na końcu wiórkami kokosowymi.

fot. foodnetwork.com

Babeczki robi się szybko, a jeszcze szybciej zjada, stąd jeśli chcesz celebrować je wraz ze swoim ukochanym, najlepiej przygotuj je tego samego dnia!
Bon Appetite! :)

Opublikowano kokosowe kulinaria | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Moda i kokos w jednym stali rzędzie (cz.6)

Tej wiosny numerem jeden będą pastele. Delikatne żółcie, lazurowe błękity, landrynkowe róże, koral, rozbielony oranż, beż, ecru, biel i mięta – to wszystko odpowiednio zmiksowane da nam iście wiosenny, świeży look.
Kokosowa moda podąża za trendami ogólnoświatowymi. Pastele zapowiadają swoje niepodzielne rządy, ale czy naprawdę musimy na nie czekać do pierwszego nieśmiało wyglądającego spod zmarzniętej ziemi przebiśniegu? Owszem zima trwa, a wręcz ma się doskonale, nie oznacza to jednak, że musimy wciąż tkwić w zimowych szarościach, rudościach i brązach.
Powyższe zestawienie to ukłon w stronę trendu vintage – pensjonarskiego, grzecznego, staroświeckiego, lecz doskonale podkreślającego dziewczęcy urok, w cudownym kolorze modeli.
Ciepła spódnica o nieco przestarzałym fasonie ma guziki zrobione z kokosowej skorupy. Zestawiamy ją ze sweterkiem, jakby żywcem wyjętym z podziurawionej przez korniki, starej szafy babci. Nie proponuję tym razem wspaniale grzejących butów typu Emu, bo pensjonarski szyk wyklucza takie rozwiązania ;) . Sprawę chłodu rozwiążmy grubymi rajstopami i wełnianymi getrami/skarpetami. Do tego inspirowane kultowym obuwiem Jeffreya Campbella botki w cukierkowym odcieniu różu. Ostatnie mrozy bardzo lubią towarzystwo pięknego, lutowego słońca. Zabezpieczmy się więc stylowymi  okularami a’la Ray-Ban w cielistej, doskonale komponującej się z resztą oprawce. Do tego ciepłe otulenie beżowego płaszczyka i jednopalczastych rękawiczek z futerkiem.
Niech moc słodkich pasteli będzie z Wami!
(Że już nie wspomnę o mocy kokosa! ;) )

Opublikowano have fun!, Uncategorized | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Walentynki z kokosem

Lubię luty chyba głównie za Walentynki.
Na przekór wszystkim wykrzykującym hasła o komercyjnym wymiarze wydarzenia i zamerykanizowaniu polskiej kultury, ja lubię Dzień Zakochanych, bo jest kolejną okazją do zrobienia czegoś fajnego tylko razem.
Jak co roku obmyślam plan – do jakiej knajpki pójdziemy, jaki film obejrzymy, co na siebie włożę, by wyglądać inaczej niż zwykle… Zależy mi także na zupełnie niesztampowej kartce walentynkowej. Zasiadłam zatem dzisiejszego wieczoru przed ekranem mojego komputera w wyszukiwarce wpisując –„niebanalne telegramy’, ‘pomysłowe kartki na Walentynki’, ale poczęstowano mnie tylko kiczowatymi serduszkami, przesłodzonymi za sprawą aniołków, gołąbków i innych takich fanaberii. Wpisałam zatem owe hasła w języku angielskim – było o wiele lepiej! Żałuję, że w Polsce nikt nie wpadł jeszcze na pomysł śpiewających telegramów! Wyobrażacie sobie jakie to musi być niesamowite gdy grupa (powiedzmy czerech panów) zaczyna wyśpiewywać Ci przesłaną wiadomość? A wiecie, że w takich miejscach jak Floryda, Kalifornia, czy Hawaje, możecie dostać kokosową-kartkę – czyli informację wymalowaną na skorupie dojrzałego kokosa?

fot. coconutgreetings.com, terawarner.com

Surfując namiętnie w poszukiwaniu kokosowych świadectw walentynkowych wyznań natrafiłam na słodką Walentynkę tego typu, którą rodzice przygotowali dla swojego syna! Taki kokos można potraktować jak swoistą pocztówkę, którą wysyłamy z podróży lub kartkę, którą do znajomych nadajemy z okazji świąt. Czyż to nie świetny pomysł? Oszlifowana skorupa kokosa idealnie nadaje się do tego, by na niej malować. Oczywiście potrzebne są do tego odpowiednie farby.
Ciekawe czy mogłabym zamówić kokosową Walentynkę do Polski?

Opublikowano have fun! | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Kokos z podtekstem

Im bliżej Dnia Zakochanych, tym intensywniej moje myśli krążą wokół miłosnego aspektu naszej egzystencji. Osobiście przepadam za każdą okazją, która stanowi pretekst do celebrowania naszych uczuć. Nie mam tu na myśli bynajmniej celebrowania na pokaz – nic z tych rzeczy. Preferuję pozostawiać to, co intymne, indywidualne i nasze w czterech ścianach.
Słyszeliście o tantryzmie? Na pewno!
To hinduski kult ekstazy erotycznej, a zarazem religia o ezoterycznym charakterze pełna tajemnych rytuałów, zawiera trudną do interpretacji symbolikę. W tantryzmie dominują żeńskie symbole, które wyrażają ideę, że istoty ludzkie bliższe są żeńskiemu pierwiastkowi niż męskiemu. Jednym z takich symboli jest kokos morski.

fot. yourdictionary.com, naukowy.pl, wikipedia, soleytours, rejsychorwacja.com, thelogss.com

Nietrudno domyślić się dlaczego zyskał zaszczytny tytuł symbolu tantrycznego – jego charakterystyczny wygląd przywodzi na myśl żeńskie pośladki.

Lodoicja seszelska (Lodoicea maldivica), bo tak kokos morski nazywa się oficjalnie,  nazywana także palmą seszelską oraz właśnie coco de mer. To  gatunek rośliny z rodziny arekowatych, rosnący tylko w jednym miejscu na świecie – w  archipelagu Seszeli (ściślej: na 2 wysepkach Praslin i Curieuse).
Lodoicja to drzewo nie wyższe niż 40 m. Żyje 20-50 lat. Ma duże, wachlarzowate liście wyrastające na wierzchołku kłodziny. Podwójne owoce o sercowatym kształcie zawierają po jednym nasionie w każdym owocu, a one z kolei uważane są za największe na świecie. Z powodu występowania na bardzo ograniczonym obszarze, a także z powodu długiego, bo kilkumiesięcznego okresu dojrzewania nasion kokosa morskiego – roślina zagrożona jest wyginięciem. Możemy mieć nadzieję, że to się jednak nie stanie. Tak czy owak Lodoicja nie pozostanie niezapamiętana. Należą do niej bowiem trzy chlubne rekordy botaniczne:
Coco de Mer posiada trzy rekordy botaniczne:
- najcięższy owoc – ważył 42 kg
- najcięższe nasiono – ważyło 17,6kg
- największy kwat żeński ze wszystkich palm.
Coco de Mer pełni również zaszczytną funkcję reprezentacyjną – stanowi część godła Seszeli.

Opublikowano kokosowy KNOW-HOW | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz