Coconut most wanted!

Niedawno obchodziłam okrągłe urodziny. Jak co roku nie przepuściłam okazji, by świętować zarówno w gronie rodzinnym, jak i przyjaciół. Intensywny wywiad, dotyczący prezentów, które powaliłyby mnie z nóg, jaki został uskuteczniony na parę tygodni przed wydarzeniem sprawił, że faktycznie nic mnie nie rozczarowało.
Nie otrzymałam jednak niczego kokosowego, co jest ewenementem, bo każdy kto mnie dobrze zna, wie, że kokosowy aromat, to coś, na czego punkcie mam prawdziwego bzika.
Na szczęście od seniorów rodu, tradycyjnie otrzymałam parę groszy z zakłopotanym – kup sobie coś, skarbie, od nas. Doskonale się składa, bo mam w głowie listę coconut most wanted, czyli wszystko czego bardzo pożądam na temat kokosa ;).
|

fot. the body shop, find gift.com, thomas sabo jewellery, the nibble.

Zacznijmy od rzeczy praktycznych – bardzo przydałaby mi się książka z fajnymi, a najlepiej też dietetycznymi przepisami na potrawy i napoje z kokosem. Idzie wiosna (to znaczy kalendarz twierdzi, że już jest, ale wyglądam za okno i myślę – bo ja wiem?) i lato, więc trzeba powoli na nowo zapanować nad ciałem, które spowite w dżinsy i trzy warstwy dzianiny lubi pożyć własnym życiem ;). Nie wiem – znacie taką pozycję w naszym rodzimym języku? Chyba będę musiała zamówić in English.
Druga praktyczna rzecz to krem do stóp od Burt’s bees – genialnej marki, niestety niedostępnej w naszej szerokości geograficznej. Znam ją, bo dostałam swego czasu od kuzynki z Kanady balsam do ust. Kremu do stóp nie używałam, ale z tego co widzę jest na bazie kokosa, a ja w ramach akcji: idzie wiosna, postanowiłam intensywniej niż kiedykolwiek w roku, skupić się na zimowo zaniedbanych stopach. Nie pogardziłabym też kokosowym peelingiem do ciała z popularnego The Body Shop, dostępnego na szczęście w Polsce.  To tak jeśli chodzi o sprawy spod znaku przydatnych.
Teraz mniej niezbędne, ale za to, jakie wspaniałe!
Fajnie byłoby mieć ładny kapelusz na lato z naturalnego materiału. Oczywiście doskonale robiłaby mi świadomość, że oto osłania mnie przed promieniami słonecznymi kokosowe włókno, lub liście. Jeśli chodzi o biżuterię – uwielbiam charmsy, zbieram je namiętnie, doczepiam do bransoletki i noszę tylko na specjalnie okazje. Ostatnio dotarło do mnie, że mam już wiele przywieszek obrazujących moje miłości i zainteresowania, nie mam jednak wśród nich – kokosa! Tak więc koko-charmsa, poproszę.
Z mrzonek i rzeczy mało realnych (ale czymże byłoby życie bez marzeń) – pragnę kokosowych wakacji! Wylegiwania pod palmą, sączenia subtelnego koktajlu wprost z wnętrza kokosowego orzecha, wspaniałych kojących widoków.
Na koniec, na przeciwwagi rzecz bardzo realna i stuprocentowo do spełnienia od zaraz – chciałabym otrzymać bon na porządne zakupy na vivalife 😉
Poszalałam!

Ten wpis został opublikowany w kategorii have fun! i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s