Coconut SPA we własnej łazience

Spotkałam swą dawno nie widzianą koleżankę. Nie mogłyśmy się nagadać, bo wiele się zmieniło zarówno w jej, jak i moim życiu, od czasu, gdy miałyśmy sposobność porozmawiać ostatni raz. Szybka kawka na mieście i już wiedziałam, że moje konwencjonalne święta to niejedyny sposób na efektywny wypoczynek (zresztą – jaki wypoczynek? ;)).
Wycieczka na Malediwy okazała się dla niej atrakcyjniejszą opcją niż święcenie jaj i godziny spędzone w kuchni. W te urocze zakątki indyjskiego archipelagu zabrała narzeczonego i twierdzi, że przeżyła best time ever. Z podróży przywiozła małą perełkę informacyjną –  mianowicie, na jednej z wysp – Male, znalazła fantastyczny salon odnowy, o jakże obiecującej nazwie COCONUT SPA. Co prawda nie skorzystała z ich usług, nie mniej wspominała, że kolejka czekających Pań była imponująca. Miejsce to słynie z niesamowitych masaży wykonywanych przy użyciu specjalnych mieszanek olejków eterycznych. Niezwykle popularna esencja o nazwie ‘Harmony’ składa się między innymi z olejku kokosowego i cynamonu. Po masażu takimi cudami skóra jest fantastycznie odżywiona i zrelaksowana (owszem, zdążyłam już zajrzeć na ich stronę www. i przeczytać wszystkie te informacje ;))

Po spotkaniu ze swą wyzwoloną koleżanką, wieczorem, w zaciszu mojego łazienkowego SPA, postanowiłam zapewnić sobie własną odnowę biologiczną z kokosem w roli głównej. Zakupione mleczko kokosowe zmieszałam w proporcji 1:1 z moim szamponem. Jednak najpierw w końcówki włosów wtarłam mieszankę owego mleczka z łyżeczką miodu i ½ łyżeczki olejku rycynowego. Po 20 minutach  umyłam włosy uprzednio przygotowanym szamponem. Ponadto, po kąpieli w aromatycznych olejkach, wtarłam dawkę oleju kokosowego w moją skórę. Jest to idealne rozwiązanie w przypadku mojej cery ze skłonnością do powracającego trądziku. Zawarty w oleju kokosowym kwas laurynowy nie ma sobie równych w walce z nieestetycznymi wykwitami. Zrelaksowana, odżywiona i przeszczęśliwa, przełknęłam gorycz braku możliwości zawitania do rzeczywistego Coconut SPA. Stwierdziłam, że na razie Malediwy muszą odwiedzać mnie w zaciszu mojej łazienki, nie odwrotnie… 😉

Ten wpis został opublikowany w kategorii z wielkiego świata i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s