Z pamiętnika mieszkańca Wysp Kokosowych (cz.4)

Moje samopoczucie – bez zmian.

fot. tripadvisor.co.uk

Zaprzyjaźniłem się mocno z pewnym tubylcem. Doskonale włada angielszczyzną, a na dodatek jego przeszłość wygląda podobnie jak moja. Mam na myśli oczywiście życie osobiste, bo na Cocos Islands nie znają pojęcia korporacyjnego pędu. Rozmawiamy godzinami leżąc pod jedną z palm. Mój towarzysz znakomicie gotuje. Duszona wołowina po malajsku jego autorstwa to mój numer jeden pod rum zapijany wodą kokosową.  Nie muszę chyba nadmieniać, że sok z kokosa pochodzi ze świeżo ściętego orzecha. Genialna rzecz.

fot. thebeautytips

Ogólnie rzecz biorąc mieszkańcy Wysp Kokosowych są bardzo przyjaźnie nastawieni do świata, ludzi, obcych. Nie byłem tu jeszcze nigdy świadkiem żadnej konfliktowej sytuacji. Nikt nigdy nie zachowywał się agresywnie i niczyje zachowanie nie wymagało interwencji osoby trzeciej. Mój tubylczy przyjaciel, bo chyba tak mogę nazwać człowieka, który przez ostatnie tygodnie towarzyszy mi, rozmawia i milczy ze mną przez większą część dnia, wyjawił mi, że na cały terytorium Keeling Islands spokoju strzeże zaledwie pięciu (!) policjantów.
Może to właśnie klucz do sukcesu – nie ingerować, a problemy rozwiążą się same?
Nie wiem, czy zagrałoby to w naszym „cywilizowanym” świecie. Tu gra i tego rodzaju pacyfizm odpowiada mi po stokroć.
Cheers!

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii have fun! i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s