Kokos jako antidotum na nieumiarkowanie

Pamiętacie, jak został ukarany obżartuch z genialnego obrazu Finchera „Siedem”? Brrr! Aż mi ciarki przechodzą po plecach, gdy wspomnę jego katusze.
Fakty są jednak takie, że nierzadko nie jesteśmy wcale lepsi niż ów grzeszny tłuścioch. Są momenty, gdy pochłaniamy kilkakrotnie więcej kalorii od tych, zalecanych jako dzienna porcja. Takim momentem są na pewno święta.

fot. polki

Nie wiem, jak Wy, ale ja, dość asertywna jedzeniowo na co dzień, nie umiem się opanować, gdy stół zapełnią wigilijne przysmaki. Potem często słono za to płacę – źle przespaną nocą, kiepskim samopoczuciem i wzdętym brzuchem, zgodzicie się, że niekoniecznie pożądanym atrybutem kobiety?

Co więc zrobić, jeśli drastycznie przejedliśmy się?
Sposobów jest kilka.

fot. czerwona maszyna

Po pierwsze – niewielka ilość alkoholu. Najlepiej spożyta w trakcie jedzenia (jeśli jesteśmy zapobiegliwi i wiemy, czym skończy się nasze niepohamowane obżarstwo) lub tuż po (jeśli przeceniliśmy swoje możliwości). Najlepiej niech to będzie lampka czerwonego wina, lub 50g czystej wódki z pieprzem. Dobrze robi też wódka ziołowa, typu czeska Beherovka.
Pamiętajmy, by nie przekroczyć zalecanego dawkowania. Duża ilość alkoholu zadziała wręcz odwrotnie.

fot. skleplr

Jeśli z jakichś przyczyn nie przepadamy za procentami dobrze jest zaparzyć… ziółka. Serio – herbatka z mięty, rumianku lub dzikiej róży przyniesie ulgę dość szybko. I nie stanowi dodatkowych kalorii.

fot. w spodnicy

Kleik z siemienia lnianego to kolejny naturalny sposób na kulinarne nieumiarkowanie. Przygotowujesz go z mielonych nasion lnu (łyżkę zalej szklanką wrzątku, wymieszaj i odstaw na kwadrans). Kleik trzeba zjeść około godzinę po wstaniu od stołu. Pobudza on jelita do pracy i łagodzi zgagę.

fot. the daily beast

Doskonałym sposobem jest też wypicie szklanki świeżej wody kokosowej. Uspokaja żołądek i wspomaga procesy trawienne. Jest także bezpieczna kalorycznie.

Tak, że wiecie.
Jaka to okazja przed nami? Sylwester? Nie ma sprawy, niestraszne mi najsmaczniejsze kąski i ich niewskazane ilości. Mój sylwestrowy must-have powiększył się właśnie o kartonik wody kokosowej. Teraz muszę znaleźć kopertówkę, która go pomieści ;).

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii kokosowy KNOW-HOW i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Kokos jako antidotum na nieumiarkowanie

  1. Pingback: Klasyka smaku kokosa cz.1 – Rafaello | woda kokosowa blog

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s