Podróże z kokosem w tle – cz. 5

Podróży z kokosem w tle, z okazji dluuuuuuuugiego weekendu ciąg dalszy!
Mocno mnie zainspirował ten przedłużony wypoczynek. Do tego stopnia, że postanowiłam zaplanować kolejną z egzotycznych podróży (oczywiście wciąż palcem po mapie, lub jak kto woli – ekranie komputera). Ponownie moja myśli skierowałam na Półwysep Malajski – tym razem do Malezji.

fot. we heart it

Słyszałam ostatnio od znajomego, który przebywa tam na zagranicznym kontrakcie, że Malezja, a w szczególności jej stolica – Kuala Lumpur, to niesamowite miejsce. To właśnie tam znajdują się Petronas Towers, czyli najwyższe bliźniacze wieże  na świecie i to właśnie tam następuje jeden z najszybszych obecnie przyrostów gospodarczych na świecie (10% w skali roku!). Nie jestem jakimś gospodarczym freakiem, stąd sytuacja ekonomiczna kraju interesuje mnie jedynie w stopniu przełożenia na ogóle bezpieczeństwo na ulicach, a jest ono tam stosunkowo wysokie. Malezja słynie z pięknych plaż i wspaniałej kuchni. Biorąc pod uwagę, iż panuje tam klimat równikowy, palm kokosowych ci u nich dostatek, a co za tym idzie – kuchnia malajska jest ma mocno kokosowy aromat. Szalenie ucieszyła mnie informacja o kolejnej ciekawostce ze świata smaków -otóż, w Malezji cukier robi się z kwiatów palm kokosowych!

Ugniatając ich kielichy pozyskuje się sok, który zbiera się do naczynia niczym miód a następnie podgrzewa w woku dolewając niewielką ilość wody. Podczas takiego procesu substancja gęstnieje, zostaje rozbita na mniejsze grudki oraz włożona do odpowiednich naczyń lub woreczków foliowych. Cukier kokosowy – inaczej zwany również Arenga, jest bogaty w składniki odżywcze i ma wyjątkowo niski indeks glikemiczny. Jest  przez to o wiele zdrowszy od cukru białego, czy nawet cukru trzcinowego. Ma bogaty smak karmelu i dymny aromat kokosowy. Idealnie nadaje się jako słodzik do kawy, herbaty czy w procesie wypiekania tortów i ciast.

Ależ ta Azja jest kulinarnie zaskakująca! I kto ma ochotę na wypad do Malezji? :)

Opublikowano z wielkiego świata | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Posiłek w płynie idealny na majowy skwar!

Czekaliśmy na wiosnę i oto jest! Do złudzenia podobna do lata – upalna, słoneczna, przywodząca na myśl wakacyjną labę. Są oczywiście również plusy ujemne ;) takiej sytuacji. Temperatura nie uznała za stosowne wypracować jakiegoś złotego środka, z kapryśnego, zimnego przedwiośnia przeskoczyła natychmiast do tropików, a niektórzy bardzo źle znoszą takie pogodowe anomalie. Jest skwarnie, duszno, pocimy się, nierzadko mamy poczucie, że nie mamy czy m oddychać i jest nam słabo. Taka aura wymusza na nas specjalnie traktowanie naszego organizmu. Wychodząc na słońce musimy pamiętać o odpowiednim, przewiewnym okryciu głowy, a przebywając na nim dłużej powinniśmy zatroszczyć się o odpowiednią ochronę naszej skóry w postaci kremu z filtrem. Powinniśmy też pić więcej niż dotychczas. Pijmy napoje niesłodzone, doskonała będzie woda mineralna lub – jeszcze lepiej – woda kokosowa.
Możemy spożywać ją saute lub w postaci rozmaitych koktajlów, pełnych witamin i orzeźwiającego aromatu. W końcu w gorące dni nie mamy zbyt wielkiej ochoty na pełnowartościowe lunche i obiady. Odżywczy drink może spełnić dwie role – napoić i nasycić jednocześnie. Oto przepis na jeden z nich:

Potrzebne nam będą
- kawałki ananasa
- banan
- 2 łyżki miodu
- kartonik wody kokosowej
- nieco wiórków kokosowych do oprószenia

Miód, owoce i wodę kokosową blendujemy na jednolity napój. Na koniec sypiemy wiórkami kokosowymi. Jeśli preferujemy napije zimne – co w obecnej aurze jest jak najbardziej zrozumiałe – możemy dodać do napoju nieco pokruszonego lodu. Można też – jeśli nie chcemy niepotrzebnie rozwadniać naszego koktajlu, zanim przystąpimy do sporządzania go, schłodzić/zmrozić jego składowe – na przykład owoce.

fot. blog.grasslandbeef.com

Opublikowano kokosowe kulinaria | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Moda i kokos w jednym stali rzędzie (cz. 9)

Wyjeżdżacie gdzieś na majówkę?
Ja owszem! Z grupą bliskich znajomych zorganizowaliśmy sobie kilkudniowy wypad nad jezioro! Mamy wynajęty niewielki domek, a w okolicy podobno odbywa się folkowy festiwal, na który chcemy się wybrać. Co prawda nie jestem jakąś szczególną amatorką odcinania się od cywilizacji,  ale chwila wytchnienia na łonie natury, to coś na co długo czekałam i co bardzo mi się przyda. Postanowiłam przejrzeć szafę w poszukiwaniu odpowiedniego outfitu koncertowego.
Podobno pogoda ma nas rozpieszczać (co nie jest raczej zaskoczeniem, jeśli wyjrzeć za okno), dlatego też zabieram sporo lekkich fatałaszków, między innymi moją ulubioną kwiecista sukienkę. Myślę, że przyda mi się też solidna para skórzanych butów. Sandałki sandałkami, ale muszę myśleć perspektywicznie -  uderzenie bosej stopy o korzenie drzew nie należy do najprzyjemniejszych. Warto też zadbać o nakrycie głowy i okulary przeciwsłoneczne. Udało mi się odnaleźć mój ulubiony, słomkowy kapelusz, który dopełnia looku.  Z kolei ten, który prezentuję na zdjęciu ozdobiony jest guzikami zrobionymi z kokosa. Wspaniale byłoby mieć taki w kolekcji!  Do tego zestawu nieodzownym będzie lekki kardigan – tak na wypadek wieczornych chłodów. Workowa torebka pomieści niezbędności, a złote kolczyki z głowami lwów nadadzą stylizacji odpowiedniego pazura. Volia!
Uwielbiam styl boho, a najlepszą porą na eksploatowanie go jest okres wiosenno-letni.Co myślicie o moim festiwalowym zestawie?
Z całego serca życzę Wam, by i Wasz wypoczynek majowy udał się jak najlepiej! :)

Opublikowano have fun! | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Sałatka z krewetkami, awokado i mlekiem kokosowym

Wiosna już chyba zadomowiła się na dobre (obym tego nie mówiła w złą godzinę!). Nie wiem jak u Was, ale u mnie za oknem słońce, piękne bezchmurne niebo i temperatura taka, jaką lubię najbardziej – na balerinki i cienką marynarkę.
Również potrzeby mojego organizmu wkraczają powoli w tryb letni – lżej i jeszcze raz lżej, dużo wody, dużo owoców, precz z ciężkimi kotletami w panierce! Cieplejsza aura to niejedyny powód takiego stanu rzeczy, myślę, że podświadomie czujemy, iż zbliża się pora coraz intensywniejszego obnażania ciała. A z ciałem po zimie bywa różnie :) .

Dziś zamiast kanapek wzięłam do pracy sałatkę – obecność makaronu ryżowego sprawia, że można się nią skutecznie najeść, a jednocześnie jest lekka. Kto nie wierzy, niech koniecznie spróbuje.

Składniki:
- 5-7 obranych krewetek
- pół średniego dojrzałego awokado
- 2-3 łyżki mleka kokosowego
- kilka łodyżek cienkiego szczypioru (znajdziecie w niejednym warzywniaku)
- 1/4 przeciętnego opakowania z makaronem ryżowym – nitki
- odrobina startego imbiru
- nieco soku ze świeżej limonki
- odrobina oliwy do obsmażenia krewetek

Makaron zanurzamy na kilka minut we wrzątku (sprawdźcie wytyczne na opakowaniu!).
Rozgrzewamy na patelni kilka kropli oliwy, smażymy delikatnie krewetki. Kroimy owoc awokado na plasterki, siekamy szczypiorek. Trzemy imbir na najdrobniejszym oczku – dosłownie troszeczkę, 1/5 łyżeczki. Mleko kokosowe mieszamy z imbirem i sokiem z limonki – to wszystko stanowi dressing do sałatki.
Gdy makaron jest gotowy, przelewamy go zimną wodą (ma być chłodny), odcedzamy, a następnie wrzucamy do naczynia, w którym będziemy łączyć składniki sałatki. Mieszamy wszystko delikatnie, pakujemy do plastikowego pudełka i wyruszamy na podbój świata! ;)
Sałatka jest naprawdę FENOMENALNA.

fot. bbcgoodfood.com

Opublikowano kokosowe kulinaria | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Koko-lokum

Moje mieszkanie nie należy do tych największych. Wraz z rodziną ledwo potrafimy zmieścić w tym niewielkim M3 wszystkie nasze graty. Do tego dochodzi jeszcze kwestia odnalezienia miejsca, który jest tzw. working space, ponieważ  w obecnym momencie pracuję zdalnie i większość zadań projektowych wykonuję w domu. Ustawiona pomiędzy sypialnią, gdzie trzymam wszelkie materiały, a stolikiem naszej tyciej jadalni, czuję się czasami kompletnie bezradna, tonąc w papierach, którym trudno odnaleźć ich własne miejsce. Marzę o jakimś sprytnym kąciku biurowym, a najlepiej całym pokoju! Możliwość odseparowania się zarówno przestrzennie jak i wygłuszenia dźwięków żyjącego po powrocie lokatorów domu, byłaby czymś wprost wspaniałym.
Chyba nigdy nie będzie mnie stać na sprowadzenie dla siebie niezwykłego projektu Archipoda, który odkryłam niedawno w sieci, a szkoda!

fot. www.archipod.com

Ten minibudynek, który projektanci zachwalają jako najlepsze rozwiązanie dla zdalnie pracujących wykonawców, ma 3m kwadratowe, spokojnie wkomponowuje się w każdą przestrzeń ogrodową, jest energooszczędny i absolutnie ekologiczny. Dzięki unikalnej budowie, która kształtem przypomina kokos, przestrzeń wewnątrz wydaje się większa niż jest w rzeczywistości. Małe okienko umieszczone u góry świetnie magazynuje ciepło oraz wentyluje pomieszczenie. Jedynym problemem kupującego jest podprowadzenie do wnętrza Archipoda energii elektrycznej i ewentualnej linii telefonicznej.

fot. www.archipod.com

Kapsuła, w której mogłabym w końcu znaleźć upragniony spokój, a w czasie lata rozkoszować się widokiem i dźwiękami dochodzącymi z ogrodu – marzenie!
Poza tym, jako dziecko zawsze zastanawiałam się jak to by było – móc zamieszkać w kokosie ;)

Opublikowano dom | Otagowano , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Coconut most wanted!

Niedawno obchodziłam okrągłe urodziny. Jak co roku nie przepuściłam okazji, by świętować zarówno w gronie rodzinnym, jak i przyjaciół. Intensywny wywiad, dotyczący prezentów, które powaliłyby mnie z nóg, jaki został uskuteczniony na parę tygodni przed wydarzeniem sprawił, że faktycznie nic mnie nie rozczarowało.
Nie otrzymałam jednak niczego kokosowego, co jest ewenementem, bo każdy kto mnie dobrze zna, wie, że kokosowy aromat, to coś, na czego punkcie mam prawdziwego bzika.
Na szczęście od seniorów rodu, tradycyjnie otrzymałam parę groszy z zakłopotanym – kup sobie coś, skarbie, od nas. Doskonale się składa, bo mam w głowie listę coconut most wanted, czyli wszystko czego bardzo pożądam na temat kokosa ;) .
|

fot. the body shop, find gift.com, thomas sabo jewellery, the nibble.

Zacznijmy od rzeczy praktycznych – bardzo przydałaby mi się książka z fajnymi, a najlepiej też dietetycznymi przepisami na potrawy i napoje z kokosem. Idzie wiosna (to znaczy kalendarz twierdzi, że już jest, ale wyglądam za okno i myślę – bo ja wiem?) i lato, więc trzeba powoli na nowo zapanować nad ciałem, które spowite w dżinsy i trzy warstwy dzianiny lubi pożyć własnym życiem ;) . Nie wiem – znacie taką pozycję w naszym rodzimym języku? Chyba będę musiała zamówić in English.
Druga praktyczna rzecz to krem do stóp od Burt’s bees – genialnej marki, niestety niedostępnej w naszej szerokości geograficznej. Znam ją, bo dostałam swego czasu od kuzynki z Kanady balsam do ust. Kremu do stóp nie używałam, ale z tego co widzę jest na bazie kokosa, a ja w ramach akcji: idzie wiosna, postanowiłam intensywniej niż kiedykolwiek w roku, skupić się na zimowo zaniedbanych stopach. Nie pogardziłabym też kokosowym peelingiem do ciała z popularnego The Body Shop, dostępnego na szczęście w Polsce.  To tak jeśli chodzi o sprawy spod znaku przydatnych.
Teraz mniej niezbędne, ale za to, jakie wspaniałe!
Fajnie byłoby mieć ładny kapelusz na lato z naturalnego materiału. Oczywiście doskonale robiłaby mi świadomość, że oto osłania mnie przed promieniami słonecznymi kokosowe włókno, lub liście. Jeśli chodzi o biżuterię – uwielbiam charmsy, zbieram je namiętnie, doczepiam do bransoletki i noszę tylko na specjalnie okazje. Ostatnio dotarło do mnie, że mam już wiele przywieszek obrazujących moje miłości i zainteresowania, nie mam jednak wśród nich – kokosa! Tak więc koko-charmsa, poproszę.
Z mrzonek i rzeczy mało realnych (ale czymże byłoby życie bez marzeń) – pragnę kokosowych wakacji! Wylegiwania pod palmą, sączenia subtelnego koktajlu wprost z wnętrza kokosowego orzecha, wspaniałych kojących widoków.
Na koniec, na przeciwwagi rzecz bardzo realna i stuprocentowo do spełnienia od zaraz – chciałabym otrzymać bon na porządne zakupy na vivalife ;)
Poszalałam!

Opublikowano have fun! | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Coconut SPA we własnej łazience

Spotkałam swą dawno nie widzianą koleżankę. Nie mogłyśmy się nagadać, bo wiele się zmieniło zarówno w jej, jak i moim życiu, od czasu, gdy miałyśmy sposobność porozmawiać ostatni raz. Szybka kawka na mieście i już wiedziałam, że moje konwencjonalne święta to niejedyny sposób na efektywny wypoczynek (zresztą – jaki wypoczynek? ;) ).
Wycieczka na Malediwy okazała się dla niej atrakcyjniejszą opcją niż święcenie jaj i godziny spędzone w kuchni. W te urocze zakątki indyjskiego archipelagu zabrała narzeczonego i twierdzi, że przeżyła best time ever. Z podróży przywiozła małą perełkę informacyjną –  mianowicie, na jednej z wysp – Male, znalazła fantastyczny salon odnowy, o jakże obiecującej nazwie COCONUT SPA. Co prawda nie skorzystała z ich usług, nie mniej wspominała, że kolejka czekających Pań była imponująca. Miejsce to słynie z niesamowitych masaży wykonywanych przy użyciu specjalnych mieszanek olejków eterycznych. Niezwykle popularna esencja o nazwie ‘Harmony’ składa się między innymi z olejku kokosowego i cynamonu. Po masażu takimi cudami skóra jest fantastycznie odżywiona i zrelaksowana (owszem, zdążyłam już zajrzeć na ich stronę www. i przeczytać wszystkie te informacje ;) )

Po spotkaniu ze swą wyzwoloną koleżanką, wieczorem, w zaciszu mojego łazienkowego SPA, postanowiłam zapewnić sobie własną odnowę biologiczną z kokosem w roli głównej. Zakupione mleczko kokosowe zmieszałam w proporcji 1:1 z moim szamponem. Jednak najpierw w końcówki włosów wtarłam mieszankę owego mleczka z łyżeczką miodu i ½ łyżeczki olejku rycynowego. Po 20 minutach  umyłam włosy uprzednio przygotowanym szamponem. Ponadto, po kąpieli w aromatycznych olejkach, wtarłam dawkę oleju kokosowego w moją skórę. Jest to idealne rozwiązanie w przypadku mojej cery ze skłonnością do powracającego trądziku. Zawarty w oleju kokosowym kwas laurynowy nie ma sobie równych w walce z nieestetycznymi wykwitami. Zrelaksowana, odżywiona i przeszczęśliwa, przełknęłam gorycz braku możliwości zawitania do rzeczywistego Coconut SPA. Stwierdziłam, że na razie Malediwy muszą odwiedzać mnie w zaciszu mojej łazienki, nie odwrotnie… ;)

Opublikowano z wielkiego świata | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz