Podróży z kokosem w tle, z okazji dluuuuuuuugiego weekendu ciąg dalszy!
Mocno mnie zainspirował ten przedłużony wypoczynek. Do tego stopnia, że postanowiłam zaplanować kolejną z egzotycznych podróży (oczywiście wciąż palcem po mapie, lub jak kto woli – ekranie komputera). Ponownie moja myśli skierowałam na Półwysep Malajski – tym razem do Malezji.
Słyszałam ostatnio od znajomego, który przebywa tam na zagranicznym kontrakcie, że Malezja, a w szczególności jej stolica – Kuala Lumpur, to niesamowite miejsce. To właśnie tam znajdują się Petronas Towers, czyli najwyższe bliźniacze wieże na świecie i to właśnie tam następuje jeden z najszybszych obecnie przyrostów gospodarczych na świecie (10% w skali roku!). Nie jestem jakimś gospodarczym freakiem, stąd sytuacja ekonomiczna kraju interesuje mnie jedynie w stopniu przełożenia na ogóle bezpieczeństwo na ulicach, a jest ono tam stosunkowo wysokie. Malezja słynie z pięknych plaż i wspaniałej kuchni. Biorąc pod uwagę, iż panuje tam klimat równikowy, palm kokosowych ci u nich dostatek, a co za tym idzie – kuchnia malajska jest ma mocno kokosowy aromat. Szalenie ucieszyła mnie informacja o kolejnej ciekawostce ze świata smaków -otóż, w Malezji cukier robi się z kwiatów palm kokosowych!

Ugniatając ich kielichy pozyskuje się sok, który zbiera się do naczynia niczym miód a następnie podgrzewa w woku dolewając niewielką ilość wody. Podczas takiego procesu substancja gęstnieje, zostaje rozbita na mniejsze grudki oraz włożona do odpowiednich naczyń lub woreczków foliowych. Cukier kokosowy – inaczej zwany również Arenga, jest bogaty w składniki odżywcze i ma wyjątkowo niski indeks glikemiczny. Jest przez to o wiele zdrowszy od cukru białego, czy nawet cukru trzcinowego. Ma bogaty smak karmelu i dymny aromat kokosowy. Idealnie nadaje się jako słodzik do kawy, herbaty czy w procesie wypiekania tortów i ciast.
Ależ ta Azja jest kulinarnie zaskakująca! I kto ma ochotę na wypad do Malezji?










